Złość – niechciana emocja

Ile razy w życiu słyszałaś/słyszałeś, że nie można się złościć i że lepiej zachować tą emocję dla siebie? Bo jest zła, bo to nie przystoi, bo nieładnie itp………Często takie informacje kierowane są do dzieci  i oznaczają mniej więcej to: „Nic się nie stało, to nic, że ktoś sprawił Ci przykrość, nie możesz się złościć z tego powodu, bo mamusia jest wtedy smutna”……Cóż wtedy może zrobić maluch, któremu właśnie najbliższa osoba tłumaczy, że musi jakoś poradzić sobie ze swoją wściekłością i  udać, że nic się nie stało……..W ten sposób, od najmłodszych lat, my dorośli kształtujemy w dzieciach przekonanie, że złość jest „złą” emocją i nie wolno jej okazywać.  A tymczasem złość jako uczucie mówi nam często coś bardzo ważnego – że na przykład  coś nam się nie podoba, „uwiera nas”,  że chcielibyśmy dokonać jakiejś zmiany.

Złość wynika często z frustracji potrzeb oraz z naszych przekonań na temat samych siebie, innych i świata. Gdy w różnych sytuacjach, prywatnych bądź zawodowych,  z nieuświadomionych dla danej osoby przyczyn,  pojawiają się myśli „Jestem do niczego”, „Nie radzę sobie” często pojawia się negatywne widzenie swojej osoby   w całości oraz napięcie, którego trudno jest się pozbyć. Często w takich sytuacjach ludzie próbują radzić sobie z tym nieprzyjemnym stanem i np. pojawia się tendencja do odreagowania złości na innych, do sięgania po alkohol, mogą pojawiać się także stany depresyjne.

Jak zazwyczaj wygląda radzenie sobie ze złością? Czasem zdarza się tak, że próbujemy zastąpić niechcianą emocję jej przeciwieństwem. Stosujemy wówczas mechanizm obronny polegający na przykrywaniu złości np. nadopiekuńczym, zanadto uprzejmym zachowaniem. Służy to wówczas zneutralizowaniu naszej złości i wyrażeniu jej w taki oto, „upozorowany” sposób.

Bywa też i tak, że ludzie, zamiast  się złościć cierpią na różnego rodzaju bóle brzucha, głowy w sytuacjach, kiedy ich potrzeby są frustrowane, a oni nie chcą lub nie potrafią tego dostrzec. Dzieje się tak dlatego, że w toku wychowania i edukacji nauczyli się, że nie należy dopuszczać tych uczuć do świadomości, lepiej jest zamiast tego uciec w dolegliwości cielesne, bo te są o wiele bardziej akceptowalne, niż same emocje w czystej postaci.

Zdarza się  też inaczej – dorosły człowiek wie, że czuje złość, rozumie dlaczego tak się czuje, ale ponieważ nauczył się, że „ w naszym domu nigdy się nie złościmy” płynnie przekształca odczucie złości w poczucie winy  z powodu jej odczuwania.  Często też złość przekształcana jest w różnego typu zachowania bierno agresywne, takich jak na przykład ciche dni w związku lub choćby zapominanie o ważnych dla naszych bliskich dniach. Czy to nam służy? Z całą pewnością nie. Jest to raczej kulturowo usankcjonowany sposób  wyrażania swojej frustracji, wściekłości. Tylko niestety taki działanie nie powadzi do konstruktywnego rozwiązania.

Jak jednocześnie uczyć się opracowywania emocji złości oraz nie ranić przy tym innych? Warto wiedzieć i myśleć o tym, że nie zawsze możemy wyrazić naszą złość  tam, gdzie została ona wywołana. Takim przykładem są sytuacje zawodowe, gdzie jawne odreagowanie złości mogłoby się źle skończyć. Warto więc wypracować sobie metodę na zrzucanie z siebie napięcia i właśnie złości zanim odreagujemy je na bliskich. Możliwości jest wiele – można np. opracować sobie rytuał „momentu przejściowego” i zanim wejdziemy do domu przespacerować się chwilę po okolicy lub posiedzieć w ciszy w samochodzie, czy też dla odmiany posłuchać ulubionej muzyki. Warto pomyśleć przez chwilę – co się właściwie stało? Skąd się wzięła moja złość? Co mogę z tym zrobić? Może wystarczy powiedzieć o tym komuś bliskiemu lub jeśli emocja powstała w sytuacji osobistej, w związku, podzielić się nią z partnerem/partnerką? Gdy zrozumiemy skąd się wzięła nasza złość, jakie myśli ją spowodowały, będzie nam znacznie łatwiej nauczyć się przeżywania złości w sposób zdrowy i konstruktywny, Zmiana sposobu myślenia o sytuacji może w istotny sposób zmienić nasz sposób jej przeżywania, a co za tym idzie, pozwoli nam zrozumieć emocje i zmienić je na łatwiejsze do „strawienia”.

 


Magdalena Krzyżak

 

Powrót

Centrum Diagnozy i Terapii ENGRAM w Kielcach

+48 605 385 300 al. IX Wieków Kielc 6/lok. 9, 25-516 Kielce